Góry nie mają jednego koloru
Lubię tę chwilę, kiedy światło zaczyna rozdzielać zbocza. Jedno jest już złote, drugie wciąż chłodne, a między nimi zostaje mgła. Właśnie takich różnic szukam w górskim krajobrazie. Dzięki nim znajomy widok potrafi znowu zatrzymać.
Światło wybiera pierwsze
W tych fotografiach wzrok najpierw trafia na jasne pasmo. Potem odkrywa następne, coraz spokojniejsze. Chcę zostawić widzowi ten ruch: od wyraźnego światła do tego, co dopiero trzeba wypatrzeć.
Jesień podnosi głos
Miedź liści, złoto traw, chłodna skała. Lubię tę jesienną intensywność i w obróbce pozwalam jej wybrzmieć. Pilnuję przy tym, żeby kolor prowadził przez obraz. Najmocniejszy akcent powinien mieć w kadrze swoje miejsce.
Trochę musi pozostać do odkrycia
Mgła zabiera część widoku, a przez to mocniej pokazuje resztę. W takich kadrach interesuje mnie granica widoczności. Ile wystarczy pokazać, żeby chciało się spojrzeć dalej?