Rzeczy też mają swoją twarz
Na oponach zostaje błoto. Na metalu rysy. Nie przeszkadzają mi. To właśnie dzięki nim przedmiot przestaje być anonimowy. Zbliżam się z aparatem i szukam światła, które pozwoli to zobaczyć.
Miejsce też pracuje na zdjęcie
Przy stosie drewna rower wygląda inaczej niż przy murze cerkwi. Stary motocykl ma za sobą zielone góry. Tło nie jest obojętne: podpowiada, gdzie te przedmioty mają sens. Pilnuję jednak, żeby wzrok wracał do ramy, zbiornika, linii i faktur.
Dotknąć wzrokiem
Powierzchnia łapie ciepły blask. Stal zdradza spawy, rysy i patynę. W takich zdjęciach interesuje mnie niemal fizyczne odczucie rzeczy. Jeśli po chwili patrzenia chce się sprawdzić dłonią jej ciężar albo powierzchnię, światło zrobiło swoje.
Postać ma coś do powiedzenia
Rąbczad zatrzymał się z piłą nad kłodą. Wędrówczad stoi tak, jakby właśnie skończył długą opowieść. Fotografuję ich jak ludzi: szukam gestu, twarzy i światła, które wydobędzie charakter. Metal pozostaje metalem. Właśnie dlatego tak dobrze widać, ile ktoś włożył w niego wyobraźni.