Wielkie rzeczy z małej odległości
Grzywa konia łapie światło. Pod muchomorem widać cały układ jasnych blaszek. W drewnianej twarzy zostają ślady dłuta. Lubię podchodzić na tyle blisko, żeby takie szczegóły przejęły zdjęcie. Rozmiar tematu niewiele mówi o sile obrazu.
Niżej, bliżej, uważniej
Przy tych kadrach interesuje mnie przede wszystkim światło na powierzchni. Raz jest cienką linią na sierści, raz wydobywa strukturę pod kapeluszem. Im bliżej patrzę, tym więcej miejsca w zdjęciu zajmuje szczegół.
Materiał też ma charakter
Fotografując BiesCzadową Krainę, przyglądam się postaciom jak bohaterom portretów. Ważny jest gest, wyraz twarzy, kierunek światła. Spawy i nacięcia zostawiam widoczne. To one pozwalają zobaczyć pracę czyichś rąk.
Portret wyrzeźbiony
Przy małych figurkach światło szybko zdradza wszystko: krawędź ucha, rysunek ubrania, krzywiznę uśmiechu. Chcę pokazać je tak, żeby można było niemal poczuć drewno pod palcami.